Podłoże przyszłych decyzji – Cz.I – Nowonarodzony

Pewnego wakacyjnego dnia, siedząc na balkonie w nowym mieszkaniu, na myśl nasunęło mi się pytanie, skąd wyrabia się u nas pojęcie lubienia/nielubienia, gustu, preferencji? Co jest podstawą wartościowania zdarzeń, rzeczy czy osób, nawet kiedy nie mieliśmy z nimi wcześniej kontaktu? Po dłuższym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że w życiu można wyróżnić trzy etapy kreowania/kształtowania naszych podstaw decyzyjnych.

 

Jest takie powiedzenie, że gdy człowiek przychodzi na świat ma czystą kartę, nie zapisaną żadnymi znakami i dopiero później jest ona wypełniana. Przez dłuższy czas tak też uważałem. Jednak lektura paru artykułów o okresie prenatalnym człowieka rzuciła zupełnie innego światła na sprawę. Badania przeprowadzone przez lekarzy dowiodły, że nienarodzone dziecię reaguje na natężenie światła. Jeżeli będzie za jasno, zacznie się zasłaniać. Z tym przed czym się nie ochroni to fale UVB, które przedostają się do łona matki, a mogą zaszkodzić maleństwu w większej dawce. Kolejnym faktem jest, że płód ludzki rozpoznaje różnego typu dźwięki. I jest w stanie na nie zareagować. Czytanie bajek do brzuszka, rozmowa, czy też puszczanie jakiegoś rodzaju muzyki wpływa uspokajająco i stymulująco na niego. Natomiast hałaśliwe środowisko życia kobiety w ciąży może, uczynić dziecko płochliwym i niespokojnym w dalszej części swojego życia. To pozwala wywnioskować, że można zaszczepić w maleństwie reakcję na określone bodźce i wpłynąć na jego rozwój.

 

Wraz z narodzinami stajemy do zmagań z codziennością. Człowiek, jako istota bardziej rozwinięta, potrzebuje więcej czasu by w pełni wykształcić wszystkie zmysły. Przez okres niemowlęcy, dziecięcy po nastoletni to rodzice budują nam życiowy fundament, nadają znaczenia (emocje) do przedmiotów, zdarzeń, zwierząt, pokarmu itd. Przekazują nam to w postaci jaką uważają za stosowną, czyli taki który znają najlepiej. Jest to wiedza przeważnie wyniesiona z domu, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Taka spuścizna rodzinna, w których sami się wychowywali. Także wiedza zaczerpnięta z ton przeczytanych książek/poradników czy oglądniętych programów telewizyjnych. Oczywiście nie można zapomnieć o doświadczeniu osobistym i poradach przyjaciół. Z tego wszystkiego powstaje soczysty wywar, który wlewany jest do pustych doświadczeniem istot. To samo w sobie nastawia nas na pewny tor myślenia, zachowania, działania. Zastanawiającym elementem takiego procesu jest też czynnik tożsamości społecznej. Jak wiele jest miejsc na ziemi, które zupełnie różnią się pod względem struktury, zwyczajów i zachowań. Co jednym jest powszedniością, to drugim staje się zgorszeniem. Będąc członkiem jakiejś grupy, mimowolnie powielamy ogólnie przyjęte rytuały. Wydaje się to takie naturalne, bo wszyscy tak robią. Także współtowarzysze „plemiona” poniekąd oczekują realizacji jakiś tam czynności, bo to godne i zacne. Są jakby strażnikami moralności i prawości lokalnej. Są to pierwsze kręgi naszego kręgosłupa decyzyjnego.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *