Podłoże przyszłych decyzji – Cz.II – Przebudzenie giganta

Czas mija, my rozwijamy się fizycznie i emocjonalnie. Świat stoi otworem do nas, my stawiamy pierwsze kroki. Los daje kolejne nauki, my uczymy się i nabieramy niezależności. Sami zaczynamy decydować co akurat nam pasuje. Z tym że większość decyzji jest efektem zrywu emocji a nie przemyślenia sprawy i dostatku wiedzy. Naturalną rzeczą jest, że rodzice w trosce o dobro swoich dzieci, chcą uchronić je od wszelkiego zła. Jednakże zbyt szeroki parasol bezpieczeństwa upośledza na przyszłość.

 

Pozbawia poczucia odpowiedzialności. Skraca zasięg ambicji. Ujmuje wiary w siebie. Każdemu młodzianowi trzeba dać lekcje wolności i odpowiedzialności. Jak już wskazujemy jakieś rozwiązanie, to poprzyjmy to odpowiednim DLACZEGO i dodajmy do tego możliwe alternatywy. Proces zdobywania wiedzy niech będzie podobny do nauki jazdy na rowerze: przekazujemy wskazówki co i jak wykonywać, następnie troszkę asekurujemy a następnie ewentualnie korygujemy działania. Mały gigant będzie miał początkowo problem z zgraniem ruchu, ale złapie później rytm. Może upadnie setki razy, ale znajdzie swój sposób by jechać prosto. Będzie miało z tego niesamowitą frajdę, nie będzie miało lęku przed nowymi wyzwaniami, rozbudzi w sobie inwencję rozwiązywania napotkanych sytuacji. Moim zdaniem to jest właśnie odpowiedzialne rodzicielstwo.

 

Cegiełką w budowaniu osobistego JA jest oczywiście okres szkolny, od podstawówki po studia. Występuje tutaj duża interakcja i współzawodnictwo z rówieśnikami. Czujemy się bardzo dobrze, gdy otrzymujemy wysokie oceny z sprawdzianów. Jest przy tym okazja żeby się dowartościować względem słabszych. Tworzy się przy tym podział na np.: popularnych, mięśniaków czy kujonów. Taka identyfikacja rzutuje na zachowanie, priorytety czy reakcje. Bywa czasem, że pewne „role społeczne” narzucane są przez innych na nas, bo akurat według ich mniemania takimi jesteśmy. Przyzwalamy na takie zaszufladkowanie, bojąc się całkowitego odrzucenia. Nikt nie chce być sam. Tak oto pozostaje nawyk myślenia co pomyślą inni i niewychylania się z szeregu. Bardzo ograniczające i niebezpieczne na przyszłość. A jeżeli znamy swoją wartość, i nie przyzwalamy na przylepianie sobie cudzych roli, to w naszej kwestii będzie leżeć rozdawanie kart.

 

Ileż to razy rodzice potrafią dorzucić swoje cztery grosze w świat młodego człowieka. Mając na względzie dobro i przyszłościowy sukces dzieci, sami budują, szlifują umiejętności (talenty), które mają to zagwarantować (ewentualnie zwiększyć szanse). Posyłają dodatkowo na różnego rodzaju zajęcia, kursy, szkolenia. Często bierze się to z chorych ambicji rodziców. Takie podejście powoduje gehennę dzieciaków. Próbuje się je wyszkolić, a nie odpowiedzialnie wychować! Trzeba też zadać sobie pytanie czy siedzenie w ławce jest najbardziej optymalnym sposobem przyswajania wiedzy? Otóż nie. Jest tyko mało wyrachowanym standardem. Jedni uczniowie lepiej chłoną wiedzę słuchem, inni przez działanie, kolejni zaś przez oglądanie. Dużym i częstym błędem jest właśnie niedocenienie (niedostrzeżenie) naturalnych predyspozycji i talentów. Dajmy swobodę i możliwość decydowania dzieciom a będą szczęśliwsze i lepiej rozwinięte. Będą pewniejsze siebie i bardziej zorientowane co rzeczywiście chcą osiągnąć w życiu. Nikt nie powstrzyma przebudzonego giganta.

 

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *