Cichy dywersant – cz 1/3

Dzisiaj chciałbym podzielić się refleksją dotyczącej procesu zmiany pracowadcy m.in. co było przyczyną, jakie były kryteria wyboru, konieczne decyzje i zmiany.

Od dłuższego czasu przychodziłem z pracy do domu bez energii, apatyczny, zmęczony fizycznie i mentalnie. Nie czułem zadowolenia i spełnienia z tego co robiłem zawodowo. Nie potrafiłem określić przed sobą najbliższego półrocza, ba nawet miesiąca. Każdego dnia zadawałem sobie pytanie co mogę pożytecznego zrobić. W takich sytuacjach czas lubi się bardzo wydłużać. Totalnemu zastojowi miało zapobiec wynajdywanie zajęcia, nawet na siłę.

Projekty instalacji przeciwpożarowych na statkach, którymi się zajmuję na codzień, szybko się kończą. Jeden tydzień na narysowanie i przedstawienie kosztorysu. Później stocznia zbiera oferty i wybiera najkożystniejszą. I to może potrwać parę miesięcy. Przy pomyślnej decyzji dla firmy zamawiam potrzebny osprzęt. Przesyłka trwa czasem do pół roku (ze względu na formalności, cła itp). W między czasie statek nabiera kształtu. Odpowiednie okablowanie pod instalacje jest kładzione etapami. W pewnym nieokreślonym momencie stocznia prosi o dostarczenie urządzeń do podłączenia. Jest dobrze gdy wszystko jest, a przypał gdy czegoś brakuje. W zależności od tempa prac to do  miesiąca kończą podłączanie czujników i paneli. Następnie umawiamy się na rozruch. Jeżeli monterzy zrobili swoją pracę poprawnie, co mi się jeszcze nie zdażyło, w trzech dniach cała procedura startowa powinna się zamknąć. Przeważnie jest to tydzień. Po oddaniu instalacji, w sytuacji problemowej, trzeba służyć wsparciem telefonicznym  i  czasami osobiście.  Jak widać nie jest po proces ciągły a rociągnięty w czasie. Z tego wględu ma się czasami parę otwartych projektów na raz. Dobrze gdy nie kolidują ze sobą. Oprócz pracy w biurze, wysyłają mnie na serwis do remontowanych jednostek w porcie lub które tymczasowo cumują na redzie. I nie koniecznie odbywa się to w tygodniu i normalnych godzinach pracy.

Statek to nie chleb. Nie produkuje się go wiele w krótkim czasie, nie ma dużego zbytku jednostkowego i jest drogi. Przekłada się to na częstotliwość nowych projektów. Tutaj zaczyna się problem. Jeżeli wszelkie zadania z mojego podstawowego zakresu się kończą, ja jestem zawieszony w czasie do kolejnego projektu. Taki stan czuwania niemiłosiernie mnie nudzi. Ogólnie można rzec, że mi nie służy. Dodatkowo czuję jakbym cofał się w rozwoju w tym okresie. Żeby zapełnić tą pustkę chodzę po produkcji, bo może trzeba tam rąk do pracy. Przejmuję czasami też zlecenia od innych inżynierów. Tak jak zakąska, szybko się kończy a człowiek jest nadal głodny. W ostateczności zajmuję się prywatnymi sprawami. Ale świadomość, że inni dłubają w swoich projektach (projekty oświelenia, dystrybucji mocy itp.), a ja siedzę na forach czytając jak wymienić kulki w piaście Shimano Deore HB M530 nie daje mi spokoju. Teraz nawet przestałem się kryć z tym. Zadałem sobie pytanie co dalej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *