Stan ogniw życiowego łańcucha – cz 2/2

Kolejny dzień. Kolejne zmagania. Wszystko dzieje się w standardowym rytmie. Pewne wydarzenia uświadomiły nam jak ważna jest równowaga w priorytetach. Parcie do przodu kosztem zdrowia zaowocować może ostatecznie osobistą klęską. Są 3 rzeczy od których możesz zacząć od zaraz, a diametrialnie wpłyną na jakość życia.

Na pierwszy ogień idzie odżywianie. Śmieciowe jedzenie, spożywane dorywczo, w pośpiechu jest tylko dywersją dla organizmu. Zamiast przetworzonej żywności z chemią możemy sięgnąć po bardziej naturalne wyroby. W miejsce hamburgera na obiad niech będzie nawet kotlet ze zwierząt chowu wolnego.  Do popica wybierzmy kompot czy wodę z cytryną zamiast kolejnej koli. Nic też nie przeszkadza samemu przygotowywać wcześniej pożywne posiłki, które dostarczą odpowiednich składników odżywczych. W zależności od zapotrzebowań energetycznych naszej cielesnej maszyny, dobieramy odpowiednie proporcje białek, tłuszczów i węglowodanów.  Nie chodzi tutaj o utrzymanie ascetycznej diety, a raczej o zachowanie przyjemności z posiłków i pokrycie traconej energii. Miejmy na uwadze ilość takich zastrzyków energii dostarczonych za dnia. Z pustym bakiem daleko nie zajedziemy.

No dobra. Wieczorem zjedliśmy obficie/odżywczo/zdrowo i położyliśmy się na sofie przed telewizorem dla rekreacji. Należy się przecież chwila odpoczynku po ciężkim dniu. U niektórych przeciąga się to w wieczność. Dzień w dzień stan błogiej bezaktywności a wydolność i stan organizmu pogarsza się. Nie jest to raczej pożądany stan efektywnie działającej osoby. Rozsądniejszym wyborem byłby spacer w parku. Dodatkowo można przecież uzupełnić dzień o odrobinę aktywności fizycznej. Wspomniany spacer, jazda na rowerze, siłownia, kurs tańca, gimnastyka czy rozciąganie w odpowiednich dawkach i kombinacji doda wigoru, odstresuje i podwyższy poziom formy. W dobrej kondycji możemy prężniej stawić czoła kolejnym wyzwaniom.

Świetnie! Spożywamy wartościowe posiłki. Mamy wiele energii na codzienne zajęcia. Trzymamy krzepę poprzez ćwiczenia. Jest lepiej niż było. Wszystko rozłożone idealnie w planie dnia. Czemu nie?! Wielu osobom zależy na takim poczuciu kontroli czasu. Z każdym kolejnym dniem utwierdza się pozytywny nawyk przemyślanego działania.  Uwidocznia to wzrost naszej produktywności. A czy cały dzień / życie ma się składać tylko i wyłącznie nastawionego na skutek zajęciu (praca-pieniądze, sport-krzepa)? W moim odczuciu nie. Jesteśmy istotami z skończonym czasem istnienia. Ważna jest jakość jego przemijania. Dla zachowania świeżości należy wydzielić okno na relaks, refleksję, regenerację, kontemplację,  hobby i tym podobne co nie wiąże się z życiem zawodowym.  Chwila odskoczni da świeżość umysłu i pozoli na upożądkowanie kłębiącym się w umyśle sprawom.  Poza wszelkim kontekstem, umiarkowane i bezcelowe wylegiwanie się też ma swoją wartość.

Na ostatek została kwestia związku ciała z umysłem. Nasz stan psychiczny/emocjonalny ma swoje odzwierciedlenie w formie organizmu i vice versa. W radości czy złości następują liczne reakcje fizjologiczne. Dzieje się to głównie przez wytwarzanie odpowiednich uczuciom/stanom hormonów. Niczym prawdzice laboratorium chemiczne.  Zaniedbane, przeciążone, roztrojone może prowadzić do rezultatu opłakanego w skutkach. Robi dużą różnicę czy ciągle narzekamy czy dziękujemy za każdy kolejny dzień,okazję, wydarzenie. Utwierdzane emocje staną się nawykiem, który przyciągnie więcej podobnych rzeczy. Zatem warto poświęcić troche czasu, na obserwacji jak postrzegamy świata. I jeżeli to konieczne ubarwić tęczę naszego nastroju. Opinia osoby postronnej może być dobrym drogowskazem w tej kwesti.

Jeżeli miałbym zmieścić się w jednym zdaniu i coś zasugerować było by to: najprostszą techniką jest minimalizacja czynników sprzyjających niedomaganiom / chorobom i ich zapobieganiem. Nic odkrywczego, ale jakże niedoceniowe.

Pozdrawiam serdecznie,

Sebastian.F

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *