Nowy ty – punkty kontrolne

Najważniejsze to mieć dobrze obrany kierunek. Zajeliśmy się tym ostatnim razem. Przyszła kolej na podzielenie zadania na poszczególne etaty. Bo słonia też można zjeść, tylko że w kawałkach.

Wizja stacia z zadaniem może wielu przerażać na tyle, że w ogóle nie zostaną podjęte żadne działania. Wyznaczone pomniejsze etapy obniżają poprzeczę strachu i pomagają zachować większą pewność siebie w trakcie realizacji celu.

Czy ktoś z was brał udział w biegu na orientację? A przynajmniej zna jego podstawowe zasady? Uczestnik ma zjawić się na mecie, poprzednio zaliczając ustalone punkty kontrolne.

Jak to zrobi i w jakim czasie to już zależy od niego. Wszystko na miarę swoich możliwości. Te odnośniki mają zapewnić poprawność obranego kursu. Łatwo bowiem zbłądzić czy ulec pokusie poddania się.

Te miejsca to wyśmienite momenty na zweryfikowanie oczekiwań w odniesieniu do uzyskiwanych wyników. Określi to waszą wydajność. Jeżeli jest niska to należy zadać sobie pytanie czy ma się wystarczające umiejętności. Może trzeba zostać na konkretnym odcinku dłużej by popracować nad sobą. Może używana technika jest niewłaściwa do konkretnego przypadku. Warto się zapytać siebie w takim momencie czy to co robimy jest tym czego naprawdę chcemy. Przy pozytywnej odpowiedzi idziemy dalej. Przy negatywnej można zostawić projekt na poźniejszy czas lub całkowicie porzucić, by nie ponosić więcej niepotrzebnych strat. Wszystko zgodnie z osobistymi priorytetami.

Właściwy fundament jest podstawą. Nabyta wiedza pozwoli na celniejsze decyzje i działania w przyszłości. Przejrzenie dokonan w ustalonych punktach jest elementem cyklu doskonalenia. To że zdarzają się upadki to jest normalna kolej rzeczy. Kto się boi oparzyć ten nigdy się nie ogrzeje.

Za każde wykonane pod zadanie należy się nagroda. Mały odpoczynek przywróci siły witalne na dalsze odcinki. O tym w kolejym odcinku ostrzenie piły.

Pozdrawiam serdecznie,

Sebastian

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *