Czysta satysfakcja

Wczoraj zakończył się trzy dniowy rajd rowerowy, którego byłem uczestnikiem. Była to moja pierwsza taka eksapada. Wszystko przerosło moje oczekiwania. Odkryłem nowy wymiar samospełnia!

Gdy mam chęć odstresowania, wychodzę na rower. Przeważnie są do weekendy. Najbliżej mnie znajduje się pomenada z ścieżką dla rowerów. W większości płaski teren. Na szczęście są tam zmieniające się widoki. Po n-tej przejażdżce zaczeło się nudzić. Na szczęście kolega podzielił się lokacją wielkiego lasu. Takiego trudno znaleźć w dużej metropolii. Niestety znajdował się zbyt daleko, by podjechać tam o własnych siłach. Z pracy dostałem samochód. Rozwiązało to pół problemu. Potrzebowałem teraz zestawu do przewozu roweru. W internecie znalazłem używany stelaż. Sprzedawca okazał się spoko ziomkiem. Pozostaliśmy w kontakcie. Nie miałem do tej pory bratniej duszy na rower. Obiecał dać sygnał, gdy będzie gdzieś organizowany zjazd/rajd rowerowy.

Miałem teraz wszystko, by wybrać się do wspomnianego lasu. Moja satysfakcja z jazdy rowerem wzrosła. Zero zgiełku, czyste powietrze, wspaniałe widoki . Po każdej wojaży pośród leśnych ustępów, miałem pełen akumulator pozytywnej energii. Na parę godzin nie było zmartwień, tylko radość i spełnienie. Prawdziwy emocjonalny reset. Starczało na jakiś czas.

Miesiąc temu dostałem cynk od sprzedawcy stelarza, że pod koniec kwietnia będzie organizowany trzy dniowy zjazd rowerowy. I tak wykombinowałem, że będzie to mój urodzinowy prezent. Przyłączyła się jeszcze jedna osoba i w trzy osoby podzieliliśmy się kosztami wyprawy. Koszta umiarkowane, cena kamerki SJ6 Legend (na którą się czaję). Na miejsce podjechaliśmy z rana pierwszego dnia. Jakieś 2 godziny przed startem. Większość osób już tam obecnych spała jeszcze w namiotach. Po śniadaniu, staneliśmy na starcie. Czułem podekscytowanie. Nie wiedziałem czego mogłem oczekiwać od takich spotkań. Już od pierwszych kilometrach mialem banan na twarzy. Chłonołem cudne widoki. Zmagania z zróżnicowanym terenem dodawała mi adrenaliny jakiej jeszcze wcześniej nie miałem. Czysta satysfakcja. W czasie przerw – odpoczynków miały miejsce drobne pogawędki i zwiedzanie. Wspaniała atmosfera pośród braci i sióstr. Idea spędzania wspólnie i aktywnie czasu bardzo mi przypadła do gustu. Brakowało mi tego. Przyrzekłem sobie, że co najmniej raz w roku będę na takie jazdy się wybierał. Odnlazłem swoją odskocznię. Złapałem bakcyla.

A wam, co daje spełnienie, wewnętrzny spokój? Podzielcie się tym w komentarzach.

Pozdrawiam,

Sebastian.F

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *