Nieokreślony dyskomfort – cz.4 dusza 1/2

Czy nie zadawaliście sobie pytań po co tutaj jesteśmy i do czego zmierzamy? Dla mnie odpowiedź nie przychodzi tak łatwo.

Od czasu do czasu powracam do punktu zakończenia poprzednich rozważań. Jedno co zauważyłem to, że punkt widzenia zmienia się z czasem. Inaczej myślało się jako dziecko, inaczej jako młodzieniec i teraz jako dorosły. Im więcej lat tym bardziej przemijalność czasu jest dostrzegalna. Z fizycznego punktu widzenia, naszym zadaniem jest przetrwać. Początkowo rodzice wszystko nam zapewniają. Po przejściu na swoje to co się z nami stanie jest w naszej gestii. W jakimś momencie jesteśmy (być może) dodatkowo odpowiedzialni za swoje dzieci. Taki dziwny cykl. Narodzić się, nabrać umiejętności przydatnych w życiu, przetrwać pierwsze biegi, dać życie (rozmnożyć się), przy asekurować dziatwę… i gdzieś już na końcu umrzeć po przekazaniu pałeczki. Czy to tylko tyle? Jesteś i później cię już nie ma. Jest twój gatunek (twoja linia), który żyje dalej. A tobie świeczka zostanie zapalona na grobie….

(ciąg dalszy nastąpi)

Pozdrawiam,

Sebastian.F

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *